przez „robota” z Łotwy podczas "dyskryminacyjnego" turnieju tenisowego w USA.

W USA odbywa się turniej tenisowy na którym można rywalizować zaledwie w dwóch kategoriach płciowych: męskiej i żeńskiej. Jest to, wydaje się jawna dyskryminacja innych płci i jako taka powinna być przez cały postępowy świat natychmiast potępiona.
Moim skromnym zdaniem turniej powinien odbywać co najmniej jeszcze w następujących kategoriach : biologicznych mężczyzn, czujących się kobietami jeszcze z penisami, mężczyzn, czujących się kobietami już bez penisów, biologicznych kobiet, czujących się mężczyznami jeszcze z waginami i bez plus wszystkie kombinacje debli. 

Ale dość już o tym, gdyż podczas turnieju miała miejsce wielka sensacja.
Otóż polski „robot” tenisowy (dla wielu widzów ze świata kraj pochodzenia może nie być do końca pewny, gdyż jeszcze do niedawna występował z flagą Ukrainy na koszulce), będący numerem 1 na świecie został pokonany przez znanego z niezlego oprogramowania, ale bynajmniej nie topowego,  żeńskiego „robota” tenisowego z Łotwy.  
Robot z Łotwy miał zdecydowanie lepszy software, a pewnie również i hardware. Zauważył to nawet komentator, mówiąc o przedstawicielce z Łotwy, cytat (może nie dosłownie ale sens zachowany) „pracuje jak dobrze zaprogramowana maszyna”.

Gdzie szukać przyczyn porażki „robota” nr 1 na świecie ?.
Hipotez jest wiele. Jedną z nich jest, że programiści, odpowiedzialni za działanie „robota” na korcie zaniedbali oprogramowanie, dotyczące bezpośrednio gry na korcie na rzecz algorytmów PR, ze szczególnym uwzględnieniem algorytmów werbalnych, odtwarzających pliki, informujące o poparciu i „miłości robota” do Ukrainy, - przypomnijmy, z którą, to flagą na koszulce jeszcze do niedawna występował - wprawiając w konfuzję kibiców na całym świecie, z jakiego kraju „robot” pochodzi, a wielu tych, co wiedzieli, że z Polski prawdopodobnie w błąd co do wyglądu polskiej flagi. Oczywiście, poza Polską, bo my, Polacy wiemy na 100% kto „robota” wykonał i, że flaga, jaką miał na koszulce nie była polską.